Zapraszam na 15 cześć. Komentarzem mile widziane :)
_______________________________________
Dochodziła
godzina 17. Ja, Mick, Lucas staliśmy w wyznaczonym miejscu. Zaraz
przyjechać miał kolega Lucasa.
Bardzo
stresowałam się tym co wydarzy się w ciągu kilku godzin. Usiadłam
więc na krawężniku bawiąc się palcami. Mick z Lucasem rozmawiali
o czymś, co mnie kompletnie nie obchodziło. Nie minęło 5 minut,
gdy usłyszeliśmy klakson samochodu. Cała nasza trójka skierowała
głowy w kierunku wydobytego dźwięku. Drzwi samochodu otworzyły
się, a z nich wyjrzał około czterdziestoletni mężczyzna. Ubrany
był w ciemnozielony kombinezon i czarne żołnierskie buty. Włosy
miał brązowe, natomiast oczy niebieskie. Mimo swojego wieku był
nawet przystojny.
Kiedy jego wzrok skierował się na Lucasa mały uśmiech powstał na twarzy mężczyzny. Podszedł do niego pewnym krokiem i przywitał się z nim podając sobie dłoń.
-Kopę lat Lucas - powiedział bardzo niskim głosem. - Nic się nie zmieniłeś
-Skoro tak uważasz - odpowiedział mu lekko się uśmiechając. - Ale nie mamy teraz czas na pogaduszki. To jest Jessica - powiedział wskazując na mnie. Mężczyzna spojrzał na mnie szeroko się uśmiechając.
-Miło mi Brain.
-Mi również - odpowiedziałam.
-Jessice zaginęła siostra. Zabrali ją nie kto inni jak Bracia Herońscy.
-Widać, że cały czas polują na Waszą rodzinę. -powiedział Brain smutnym głosem. - Nie ma czasu do stracenia, wskakujcie.
I tak też zrobiliśmy. Weszliśmy do samochodu, a nasze plecaki odłożyliśmy na tylne siedzenie. Zapomniałam dodać, że samochód ten miał z przodu dwa siedzenia w środku trzy i na końcu cztery. Dodatkowo miał jeszcze bagażnik. Był więc bardzo duży.
Brajan z Lucasem siedzieli z przodu (Brain za kierownicą), a ja z Mickiem w środku.
-Dojedziemy za 5 godzin, więc lepiej prześpijcie się dzieciaki - powiedział Brain.
Nie zastanawiając się dłużej oparłam się o pierś Mick usadawiając się jak najwygodniej.
****
-Olivia! - krzyknęłam widząc biegnąca w moją stronę młodszą siostrę.
-Jessica! - odpowiedziała przerażonym głosem.
Kiedy trzymałam ją w objęciach zapytałam niepewnie - Stało się coś?
Czemu drżysz?
-To oni.. Powiedzieli, że albo mnie zabiją, albo Ciebie.
-Zaraz co?! - krzyknęłam przerażona- Co Ty za głupstwa wygadujesz?
Nie odpowiedziała mi.. Usłyszałyśmy tylko zbliżające się szybko czyjeś kroki. Nagle za zakrętu pojawił się wysoki, chudy mężczyzna.
-No proszę, kogo my tu mamy - powiedział okropnie się uśmiechając.
-Zostaw nas- odpowiedziałam przez zaciśnięte zęby zasłaniając ręką Olivię.
-Bardzo śmieszne, jeszcze jakby mnie te słowa w ogóle interesowały- powiedział wymierzając we mnie pistoletem i strzelając prosto w serce.
-Jessica! - krzyknęła Olivia, a ja nic nie mogłam zrobić. Upadłam tylko na ziemię, a z ranny zaczęła sączy się krew.
-Nie ma już Twojej siostry, nie ma nikogo kto Ci pomoże - powiedział chudy, głośno się śmiejąc.
Kiedy jego wzrok skierował się na Lucasa mały uśmiech powstał na twarzy mężczyzny. Podszedł do niego pewnym krokiem i przywitał się z nim podając sobie dłoń.
-Kopę lat Lucas - powiedział bardzo niskim głosem. - Nic się nie zmieniłeś
-Skoro tak uważasz - odpowiedział mu lekko się uśmiechając. - Ale nie mamy teraz czas na pogaduszki. To jest Jessica - powiedział wskazując na mnie. Mężczyzna spojrzał na mnie szeroko się uśmiechając.
-Miło mi Brain.
-Mi również - odpowiedziałam.
-Jessice zaginęła siostra. Zabrali ją nie kto inni jak Bracia Herońscy.
-Widać, że cały czas polują na Waszą rodzinę. -powiedział Brain smutnym głosem. - Nie ma czasu do stracenia, wskakujcie.
I tak też zrobiliśmy. Weszliśmy do samochodu, a nasze plecaki odłożyliśmy na tylne siedzenie. Zapomniałam dodać, że samochód ten miał z przodu dwa siedzenia w środku trzy i na końcu cztery. Dodatkowo miał jeszcze bagażnik. Był więc bardzo duży.
Brajan z Lucasem siedzieli z przodu (Brain za kierownicą), a ja z Mickiem w środku.
-Dojedziemy za 5 godzin, więc lepiej prześpijcie się dzieciaki - powiedział Brain.
Nie zastanawiając się dłużej oparłam się o pierś Mick usadawiając się jak najwygodniej.
****
-Olivia! - krzyknęłam widząc biegnąca w moją stronę młodszą siostrę.
-Jessica! - odpowiedziała przerażonym głosem.
Kiedy trzymałam ją w objęciach zapytałam niepewnie - Stało się coś?
Czemu drżysz?
-To oni.. Powiedzieli, że albo mnie zabiją, albo Ciebie.
-Zaraz co?! - krzyknęłam przerażona- Co Ty za głupstwa wygadujesz?
Nie odpowiedziała mi.. Usłyszałyśmy tylko zbliżające się szybko czyjeś kroki. Nagle za zakrętu pojawił się wysoki, chudy mężczyzna.
-No proszę, kogo my tu mamy - powiedział okropnie się uśmiechając.
-Zostaw nas- odpowiedziałam przez zaciśnięte zęby zasłaniając ręką Olivię.
-Bardzo śmieszne, jeszcze jakby mnie te słowa w ogóle interesowały- powiedział wymierzając we mnie pistoletem i strzelając prosto w serce.
-Jessica! - krzyknęła Olivia, a ja nic nie mogłam zrobić. Upadłam tylko na ziemię, a z ranny zaczęła sączy się krew.
-Nie ma już Twojej siostry, nie ma nikogo kto Ci pomoże - powiedział chudy, głośno się śmiejąc.
I w
tym momencie się obudziłam. Pot zlewał mi się z czoła, a serce
biło jak szalone.
-O
widzę, że się obudziłaś - powiedział Brain patrząc się przez
przednie lusterko. - Właśnie dojeżdżamy.
*****
Byliśmy już na miejscu. Stary opuszczony budynek. Nie wierzę, że w takich warunkach znajduje się teraz moja siostra. Pewnie karmiona rzadko i nie wiadomo czym. Tylko żeby jeszcze żyła. Uratujemy Cię Olivia! Zobaczysz, wszystko będzie dobrze.
Byliśmy już na miejscu. Stary opuszczony budynek. Nie wierzę, że w takich warunkach znajduje się teraz moja siostra. Pewnie karmiona rzadko i nie wiadomo czym. Tylko żeby jeszcze żyła. Uratujemy Cię Olivia! Zobaczysz, wszystko będzie dobrze.
-Jessica,
weź proszę broń- moje myśli przerwał Lucas.
-Co? Nie będę zabijała! -krzyknęłam.
-Spokojnie to nie o to chodzi, masz ich tylko tym przestraszyć - przekonywał Lucas.
-Ech.. Niech będzie - odpowiedziałam w końcu.
-Co? Nie będę zabijała! -krzyknęłam.
-Spokojnie to nie o to chodzi, masz ich tylko tym przestraszyć - przekonywał Lucas.
-Ech.. Niech będzie - odpowiedziałam w końcu.
I tak
właśnie znajdowaliśmy się blisko budynku, w którym więzili moją
siostrę.
Olivia Pov
Siedziałam
zamknięta w jakieś celi już na prawdę długo. Porywacze
powiedzieli, że nikt mnie nie będzie szukał i niedługo zginę.
Szerze to z dnia na dzień. Zaczęłam tak myśleć. Było mi już
wszystko jedno i tak czułam, że powoli umieram. Byłam strasznie
głodzona. Dostawałam jakieś stare jedzenie i 2 szklanki wody
dziennie.
-Ty,
smarkulo - odezwał się chudy, więc podniosłam głowę.
-Jesteś głodna - powiedział gruby.
Kiwnęłam tylko głową, a oboje poszli.
-Jesteś głodna - powiedział gruby.
Kiwnęłam tylko głową, a oboje poszli.
Nie
minęło 5 minut gdy usłyszałam czyjeś kroki. Odwróciłam tylko
głowę. Ujrzałam starszego pana, którego nigdy wcześniej nie
widziałam.
-Chodź tu Olivia- odezwał się nagle.
-Kim pan jest i skąd zna pan moje imię? - zapytałam przestraszona.
-Później Ci wyjaśnię, nie bój się jestem z Jessicą.
Słysząc imię mojej starszej siostry podeszłam niepewnie do krat. Starszy pan otworzył je w szybkim czasie.
-Idź w tą stronę - pokazał palcem na drzwi po lewej stronie. - Znajdziesz tam siostrę.
Nie odzywając się więcej pobiegłam we skazane miejsce.
Biegłam korytarzem gdy nagle zobaczyłam Jessicę.
-Olivia - wykrzyknęła, podbiegła do mnie i przytulia bardzo mocno.
-Jessica - powiedziałam płacząc.
-No proszę kogo my tu mamy - usłyszałam znajomy głos. Był to Larry, ten chudy.
-Gdzie pieniądze? - zapytał Peter.
-Nic nie dostaniesz! - wykrzyknęła moja siostra, odrywając się ode mnie i kierując pistolet w stronę porywaczy. Przeraziłam się.
-Pamiętasz jaka była umowa? - mówił Larry. -Pieniądze za dziewczynę albo jej śmierć.
-Nie dostaniesz żadnych pieniędzy - powtórzyła Jessica wciąż trzymając pistolet w ich stronę.
-Taka jesteś pewna? Zobaczymy.
I nagle ten chudy wykierował pistoletem w moją stronę. Usłyszałam strzał. Momentalnie przede mną pojawił się Mick, który swoim ciałem zasłonił strzał. Po chwili upadł na ziemię.
-Mick - krzyknęła moja starsza siostra ze łzami w oczach, klęcząc przed chłopakiem.
-Chodź tu Olivia- odezwał się nagle.
-Kim pan jest i skąd zna pan moje imię? - zapytałam przestraszona.
-Później Ci wyjaśnię, nie bój się jestem z Jessicą.
Słysząc imię mojej starszej siostry podeszłam niepewnie do krat. Starszy pan otworzył je w szybkim czasie.
-Idź w tą stronę - pokazał palcem na drzwi po lewej stronie. - Znajdziesz tam siostrę.
Nie odzywając się więcej pobiegłam we skazane miejsce.
Biegłam korytarzem gdy nagle zobaczyłam Jessicę.
-Olivia - wykrzyknęła, podbiegła do mnie i przytulia bardzo mocno.
-Jessica - powiedziałam płacząc.
-No proszę kogo my tu mamy - usłyszałam znajomy głos. Był to Larry, ten chudy.
-Gdzie pieniądze? - zapytał Peter.
-Nic nie dostaniesz! - wykrzyknęła moja siostra, odrywając się ode mnie i kierując pistolet w stronę porywaczy. Przeraziłam się.
-Pamiętasz jaka była umowa? - mówił Larry. -Pieniądze za dziewczynę albo jej śmierć.
-Nie dostaniesz żadnych pieniędzy - powtórzyła Jessica wciąż trzymając pistolet w ich stronę.
-Taka jesteś pewna? Zobaczymy.
I nagle ten chudy wykierował pistoletem w moją stronę. Usłyszałam strzał. Momentalnie przede mną pojawił się Mick, który swoim ciałem zasłonił strzał. Po chwili upadł na ziemię.
-Mick - krzyknęła moja starsza siostra ze łzami w oczach, klęcząc przed chłopakiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz