piątek, 12 lutego 2016

Porwanie - epilog

Rozdział z dedykacją dla Agnieszki x
Jessica's POV
Mick ochronił moją siostrę, ale został poszczelony.
Klęczałam przed ciałem mojego jeszcze żywego chłopaka i płakałam. Nie wiedziałam co mam zrobić. Słyszała szyderczy śmiech porywaczy. Spojrzałam w ich stronę, miałam zapłakaną twarz, więc wszystko dookoła było rozmazane i nie widziałam co się dzieje. Zobaczyłaś tylko kontur postaci, zbliżający się do nich od tyłu i  unieruchomiący ich. Ktoś podszedł do mnie, Micka i Olivii. Dwie postacie zabrały chłopaka, a jedna odciągnęła mnie od niego. Krzyczałam, płakałam, chciałam być  przy nim przez ten cały czas. Nagle poczułam ukucie w okolicy szyji. Momentalnie zachciało mi się spać i usnęłam.
Obudziłam się zdezorientowana. Znajdowałam się w szpitalu. Siedziałam na krześle w poczekalni. Rozejrzałam się dookoła za jakąś znajomą twarzą, ale żadnej nie zobaczył. Dojrzałam tylko dwóch lekarzy, więc postanowiłam do nich podejść i zadać kilka pytań.
-Dzień dobry
-Witaj, mogę Ci jakoś pomóc? - zapytał jeden z nich.
-Tak, właśnie się obudziłam i nie wiem co się stało  jest tu może ktoś z mojej rodziny, bądź chłopak?
-Nazwisko?
-Johnson, Jessica Johnson.
-Już szukam
-A to przypadkiem nie ta mała dziewczynka i starszy pan? W sumie chłopak.. - powiedział ten drugi, patrząc na kolegę.
-Mick? Stało się mu coś? Żyje? Gdzie jest?
-Hej, spokojnie - zaśmiał się ten pierwszy. - Leży w sali nr 56 i jest z Twoją rodziną.
-A jak mogę się tam dostać?
-Prosto do końca, następnie w prawo i trzecie drzwi po lewej. - powiedział drugi pokazując całą drogę.
-Dziękuję bardzo, do widzenia.
I powędrowałam do wskazanego miejsca.

-Jessica - radośnie krzyknęła moja siostra, wstając z krzesła i biegnąc w moją stronę
-Hej Olivia, jak tam? Dobrze się czujesz?
-Tak, nie miałam dużo ran. - odpowiedziała, przytulając się do mnie. Trzymałam ją przez dłuższą chwilę, a potem podniosła głowę na dziadka, następnie łóżka na którym leżał Mick. Puściłam siostrę, a ona podniosła swoją głowę, spojrzała prosto w moje oczy i uśmięchnęła się.
Dziadek wyprowadził Olivię i zostałam sama z Mickiem.
-Hej i jak się czujesz? - zapytałam uśmiechając się.
-Nie jest źle, boli mnie tylko brzuch - odpowiedział bardzo cicho.
-Wyjdziesz z tego, zobaczysz.
-Wiem - odpowiedział delikatnie podnosząc kąciki ust.
-Będę z Tobą - powiedziałam pocierając jego dłoń.

                             ***10 LAT PÓŹNIEJ***

-Kella, Brodey bierzcie walizki z pokoi, za 5 minut wyjeżdżamy!
-Dobrze mamo - uśmięchnęłam się, krzyżują ręce i czekając na dzieci. A dokłaniej bliźniaków: dziewczynkę Kelle i chłopczyka- Brodeya. Moje życie się ułożyło. Mam teraz 26 lat i  jest w związku małżeńskim z Mickiem.
Po tym jak wyszedł ze szpitala dowiedziałam się wszystkiego co było dla mnie nie jasne. Porywacze zostali zabrani do więzienia i dostali wyrok do końca życia, za to wszystko co zrobili.
Razem z Mickiem ukończyliśmy wszystkie szkoły i pobraliśmy się. 5 lat temu zaszłam w ciąże, Mick był tym zachwycony.
Teraz jestem szczęśliwa, bo wyjeżdżamy na wakacje do Grecji wraz z Olivią i jej chłopakiem. Staramy się zapomnieć o tej sprawie, które zaszła 10 lat temu, lecz czasem wspomnienia powracają. Staramy się jednak żyć normalnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz