Cześć.
Dodaje ten rozdział mimo, że nie jestem z niego zadowolona. Krótki,
takie se ogółem. Ale zobaczę jak Wam się
spodoba.
__________________________________________________
__________________________________________________
-Rozmawiam
z moim wujkiem- odpowiedziałam spokojnie biorąc kolejny łyk swojej
herbaty. - Potrzebujemy jego pomocy.
-Wiem- odpowiedział krótko Mick.
-Może usiądziesz? -zapytał Lucas mojego chłopaka.
On jednak nic nie odpowiedział, tylko usiadł na kanapie obok mnie. Swoim rękami objął mnie w tali przyciągając jak najbliżej siebie. Oparłam się o jego klatkę piersiową i wpatrywałam się prosto w oczy Lucasa.
-Musimy ustalić wszystko co wiemy- zaproponowałam, a dwójka mężczyzn zgodziła się ze mną kiwając swoimi głowami. Lucas opowiedział co wiedział tam samo ja. Mick opowiedział nam jeszcze o tym co dowiedział się w parku. Na same wspomnienie imienia Olivii poleciało mi kilka łez, jednak w tej chwili nie było na to czasu.
-Trzeba będzie jak najszybciej dostać się w to miejsce- zaczął Lucas, kiedy Mick skończył opowiadać. - Bo w innym wypadku nie będzie potrzeby tam jechać.
-Nie mów tak - krzyknęłam, a łzy zaczęły spływać po moich oczach. Mick przytulił mnie mocniej pocierając ręką wzdłuż mojego ramienia.
-Jessica ja wiem jak bardzo bolą te słowa jednak nie owijajmy w bawełnę. Mamy naprawdę mało czasu. Twoja siostra może zginąć na dniach, ile zostało nam czasu?
-Tr.. Trzy.. d...ni -odpowiedziałam jąkając.
-Dobrze, ale nie płacz teraz, na to jeszcze nadejdzie czas. Jutro spotkajmy się o16:45 przed tym domem. Ubierzcie się na czarno, weźcie jakieś plecaki. Spakujcie do niego kanapki, picie i koc dla dziewczynki. Będę na Was czekał tutaj z moim kolegą. Rodzicom wytłumaczcie, że idziecie spać u drugiej z osób, bo wrócimy bardzo późno możliwe, że nawet po północy. Wyjeżdżamy o 17. A teraz lepiej już idźcie, bo jutro będzie wielki dzień.
Po tych słowach wstaliśmy z kanapy i ruszyliśmy w stronę drzwi. Pożegnaliśmy się z Lucasem i Ellen, a następnie opuściliśmy dom.
-Będziesz u mnie spał? - zapytałam gdy staliśmy już za drzwiami trzymając się za ręce.
-Jasne- odpowiedział szczypiąc mój policzek na co się uśmiechnęłam- jeżeli dzięki temu poczujesz się lepiej.
Pocałowałam go w usta, a następnie ruszyliśmy w stronę jego domu.
Wziął wszystkie potrzebne rzeczy i pożegnał się z rodzicami mówiąc, że nocuje u mnie, co nie było nowością.
Piętnaście minut później w milczeniu dotarliśmy do willi.
Kiedy weszliśmy do środka, spojrzałam na zegarek. Była godzina 17:30. Postanowiliśmy zamówić pizzę, która przyjechała 10 minut później. Przez ten czas wzięliśmy prysznic jedno po drugim i ubrani w piżamy poszliśmy z pizzą do mojego pokoju. Włączyłam jakiś film na laptopie. Położyliśmy się na łóżku. Po jakimś czasie spojrzałam na Mick, który jadł już 3 kawałek pizzy wpatrując się z zainteresowaniem w ekran laptopa. Ja natomiast zjadłam połowę pierwszego kawałka, gdyż myślami byłam gdzieś indziej.
-Nie smakujecie Ci? - zapytał po jakiś czasie Mick wpatrujący się we mnie.
-Nie.. Tylko... Myślę o jutrzejszym dniu - odpowiedziałam cicho nie patrząc mu w oczy.
Mick odłożył talerz z jedzeniem na szafkę nocna, to samo zrobił z moim jedzeniem. Wytarł ręce o swoje spodnie od piżamy i przewrócił się na brzuch bawiąc się przy tym końcówkami moich włosów.
-Nie przejmuj się, będzie dobrze - powiedział w końcu nie przerywając zabawy.
-To nie takie proste - odpowiedziałam szybko.
-Zrelaksuj się.
-Nie potrafię!
-W takim razie Ci pomogę - odpowiedział najspokojniej na świecie na co ja zmarszczyłam brwi.
-Co masz na myśli? - zapytałam, jednak nie uzyskałam odpowiedzi, gdyż Mick zbliżył się do mojej twarzy, a następnie mnie pocałował.
-To - odpowiedział z uśmiechem, kiedy się od siebie oderwaliśmy. - Pomogło ?
-Troszkę- powiedziałam przygryzając wargę.
Mick uśmiechnął się jeszcze szerzej, a następnie znowu mnie pocałował.
-Tak, teraz lepiej - powiedziałam po pocałunku.
Wróciliśmy do oglądania filmu, który kompletnie mnie nie interesował, bo myślami byłam gdzie indziej. Po jego zakończeniu wyłączyłam laptopa. Położyliśmy się na łóżku, a ja zasnęłam momentalnie. Jutrzejszy dzień będzie ciężki, ale warty wstania. Odzyskam siostrę.
-Wiem- odpowiedział krótko Mick.
-Może usiądziesz? -zapytał Lucas mojego chłopaka.
On jednak nic nie odpowiedział, tylko usiadł na kanapie obok mnie. Swoim rękami objął mnie w tali przyciągając jak najbliżej siebie. Oparłam się o jego klatkę piersiową i wpatrywałam się prosto w oczy Lucasa.
-Musimy ustalić wszystko co wiemy- zaproponowałam, a dwójka mężczyzn zgodziła się ze mną kiwając swoimi głowami. Lucas opowiedział co wiedział tam samo ja. Mick opowiedział nam jeszcze o tym co dowiedział się w parku. Na same wspomnienie imienia Olivii poleciało mi kilka łez, jednak w tej chwili nie było na to czasu.
-Trzeba będzie jak najszybciej dostać się w to miejsce- zaczął Lucas, kiedy Mick skończył opowiadać. - Bo w innym wypadku nie będzie potrzeby tam jechać.
-Nie mów tak - krzyknęłam, a łzy zaczęły spływać po moich oczach. Mick przytulił mnie mocniej pocierając ręką wzdłuż mojego ramienia.
-Jessica ja wiem jak bardzo bolą te słowa jednak nie owijajmy w bawełnę. Mamy naprawdę mało czasu. Twoja siostra może zginąć na dniach, ile zostało nam czasu?
-Tr.. Trzy.. d...ni -odpowiedziałam jąkając.
-Dobrze, ale nie płacz teraz, na to jeszcze nadejdzie czas. Jutro spotkajmy się o16:45 przed tym domem. Ubierzcie się na czarno, weźcie jakieś plecaki. Spakujcie do niego kanapki, picie i koc dla dziewczynki. Będę na Was czekał tutaj z moim kolegą. Rodzicom wytłumaczcie, że idziecie spać u drugiej z osób, bo wrócimy bardzo późno możliwe, że nawet po północy. Wyjeżdżamy o 17. A teraz lepiej już idźcie, bo jutro będzie wielki dzień.
Po tych słowach wstaliśmy z kanapy i ruszyliśmy w stronę drzwi. Pożegnaliśmy się z Lucasem i Ellen, a następnie opuściliśmy dom.
-Będziesz u mnie spał? - zapytałam gdy staliśmy już za drzwiami trzymając się za ręce.
-Jasne- odpowiedział szczypiąc mój policzek na co się uśmiechnęłam- jeżeli dzięki temu poczujesz się lepiej.
Pocałowałam go w usta, a następnie ruszyliśmy w stronę jego domu.
Wziął wszystkie potrzebne rzeczy i pożegnał się z rodzicami mówiąc, że nocuje u mnie, co nie było nowością.
Piętnaście minut później w milczeniu dotarliśmy do willi.
Kiedy weszliśmy do środka, spojrzałam na zegarek. Była godzina 17:30. Postanowiliśmy zamówić pizzę, która przyjechała 10 minut później. Przez ten czas wzięliśmy prysznic jedno po drugim i ubrani w piżamy poszliśmy z pizzą do mojego pokoju. Włączyłam jakiś film na laptopie. Położyliśmy się na łóżku. Po jakimś czasie spojrzałam na Mick, który jadł już 3 kawałek pizzy wpatrując się z zainteresowaniem w ekran laptopa. Ja natomiast zjadłam połowę pierwszego kawałka, gdyż myślami byłam gdzieś indziej.
-Nie smakujecie Ci? - zapytał po jakiś czasie Mick wpatrujący się we mnie.
-Nie.. Tylko... Myślę o jutrzejszym dniu - odpowiedziałam cicho nie patrząc mu w oczy.
Mick odłożył talerz z jedzeniem na szafkę nocna, to samo zrobił z moim jedzeniem. Wytarł ręce o swoje spodnie od piżamy i przewrócił się na brzuch bawiąc się przy tym końcówkami moich włosów.
-Nie przejmuj się, będzie dobrze - powiedział w końcu nie przerywając zabawy.
-To nie takie proste - odpowiedziałam szybko.
-Zrelaksuj się.
-Nie potrafię!
-W takim razie Ci pomogę - odpowiedział najspokojniej na świecie na co ja zmarszczyłam brwi.
-Co masz na myśli? - zapytałam, jednak nie uzyskałam odpowiedzi, gdyż Mick zbliżył się do mojej twarzy, a następnie mnie pocałował.
-To - odpowiedział z uśmiechem, kiedy się od siebie oderwaliśmy. - Pomogło ?
-Troszkę- powiedziałam przygryzając wargę.
Mick uśmiechnął się jeszcze szerzej, a następnie znowu mnie pocałował.
-Tak, teraz lepiej - powiedziałam po pocałunku.
Wróciliśmy do oglądania filmu, który kompletnie mnie nie interesował, bo myślami byłam gdzie indziej. Po jego zakończeniu wyłączyłam laptopa. Położyliśmy się na łóżku, a ja zasnęłam momentalnie. Jutrzejszy dzień będzie ciężki, ale warty wstania. Odzyskam siostrę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz