niedziela, 22 lutego 2015

Porwanie cz.12

Zapraszam do czytania :3 
_______________________________________
-Tak? -zapytałam zszokowana. Nie wiem czemu, ale pierwsze o czym pomyślałam, to to, że jest on bratem mojego dziadka. Spojrzałam na staruszka z szeroką otwartymi oczami. Jeżeli okażę się, że to co myślę jest prawdą to zacznę skakać jak małe dziecko, gdy dostanie lizaka. Serce zaczęło walić mi jak oszalałe.
-Chodź Jessica -powiedział, a raczej nakazał Mick. Po jego głosie można było stwierdzić, że jest już wkurzony tą sytuacją. 
Spojrzałam na mężczyznę błagalnym wzrokiem. Boże, że to on był tym bratem! Ułatwi mi tą całą sytuację. Szybko znalazłabym siostrę, a rodzicie by się nie pozabijali. 
-Czekaj -odpowiedziałam cicho. -Jest pan.. 
Machnęłam ręką w stronę staruszka, by zasygnalizować by w końcu się odezwał. 
-Jestem... -zawahał się chwile. -Jestem ciekawy tytułu tej książki. 
Po tych słowach "kopara mi opadła". Mężczyzna uśmiechnął się, jednak dostrzegłam, że był to wymuszony uśmiech. Spojrzałam na swojego chłopaka. W jego oczach można było dostrzec złość.
-Jessica, wychodzimy -powiedział zdenerwowanym głosem Mick. 
-Do widzenia panu i dziękuję. 
Staruszek się już nie odezwał tylko skinął głową i lekko się uśmiechnął.
Nie zdążyłam już nic zrobić, gdyż chłopak pociągnął mnie na rękę i siłą  wywlókł z pomieszczenia. 
-Mick co w ciebie wstąpiło?! -krzyknęłam na cała ulicę, próbując uwolnić się z uścisku, lecz w ten sposób on mocniej zaciskał moją dłoń. Jak dobrze, że nie było tam ludzi. Pomyśleli by pewnie, że kłócimy się jak zwykła para. W sumie to nic złego. Chodziłam z nim, a kłótnie czasem są dobre dla związku. Jednak cieszę się, że nikogo tam nie było, bo w sumie nie wiedziałam co może palnąć Mick. On jednak postanowił milczeć. Strasznie się wkurzyłam. Próbowałam wyszarpać się z jego uścisku i uciec, bo szczerze pierwszy raz przestraszyłam się mojego byłego przyjaciela. Po kilku próbach w końcu się poddałam, bo doszłam do wniosku, że to pogorszy tą sytuację. 
-Mick, puść mnie! -krzyknęłam -Słyszysz ?
I to ostatnie słowo powiedziałam szeptem. Dlaczego ? Może właśnie dlatego, że Mick odwrócił się w końcu w moją stronę. Wpatrywał się prosto w moje oczy. Nie wiedziałam co mam zrobić. Odezwać się? W sumie, po co? Przecież może mi nie odpowiedzieć. Był nadal wściekły. Ale co ja takiego zrobiłam? I co nagle stało się Mickowi, że tak zareagował na tego staruszka, którego jeszcze bardzo lubiał zanim weszliśmy do tej księgarni? Miałam mętlik w głowie. Zamknęłam oczy. Nabrałam dużą ilość powietrza do płuc, po czym je wypuściłam. Otworzyłam oczy i postanowiła się odezwać. Spojrzałam na chłopka, który cały czas wpatrywał się we mnie. 
-Mick.. -zaczęłam, lecz on przerwał mi niespodziewanie całując mnie prosto w usta. Chwilę zajęło nam oderwanie się od siebie, po czym znowu spojrzałam na chłopaka. To żeś kuźwa zamieszał mi w głowie.  On nic nie mówiąc pociągnął mnie za ramię i skierował w jakiś zaułek. Spojrzałam na niego lekko zaskoczona, zmarszczyłam czoło, kiedy popatrzył się na mnie. O co chodzi kurde?! 
Mick przyłożył swój wskazujący palec do moich ust dając mi wtedy do zrozumienia, że mam być cicho. Przytaknęłam głową, po czym wraz z nim kucnęłam za koszem na śmieci. Mick co kilka sekund wychylał się za pojemnika, ja natomiast oparłam się o ścianę i patrzyłam z zaciekawieniem na chłopaka. Co on wyrabia? Znowu chciałam się odezwać, ale zaraz przypomniałam sobie, że miałam być cicho. 
Nagle Mick przykucnął obok mnie i gestem ręki pokazał bym nadsłuchiwała. Wytężyłam słuch. Zamarłam, gdy usłyszałam czyjeś głosy. Zaczęłam wsłuchiwać się w ich rozmowę. 
-Ale byli tu - powiedział wysokim głosem mężczyzna.
-Żadnych ale - zaczął drugi, zdecydowanie niskim głosem.- Masz ich znaleźć. Oni już dobrze wiedzą jak odbić tą małą gówniarę od nas. Trzeba im wbić do głowy, że najpierw kasa potem to dziecko. Pamiętasz co wydarzyło się kilkanaście lat temu!?
-Tak - odpowiedział cicho mężczyzna.
-No właśnie, pamiętaj, że jest to jego wnuczka. No dobra, nie ważne. Spotkajmy się w Parku The Men jutro w południe.
Nikt się już nie odezwał, wychyliłam się za śmietnika i zobaczyłam, że mężczyźni odchodzą. 
Jeden z nich był wysoki, chudy. Miał czarne włosy. Drugi był jego przeciwieństwem. Niski, gruby, blond włosy. 
Odwróciłam się w stronę Micka. Chłopak właśnie wstawał, więc postanowiłam też się podnieść. 
-Teraz już rozumiesz? - pierwszy ciszę panującą między nami przerwał Mick. 
-Emm.. Nie za bardzo- odpowiedziałam cicho, spuszczając przy tym głowę. - Rozumiem tylko, że ci mężczyźni są porywaczami. Rozumiem, że nas szukali, ale nie wiem po co. Rozumiem też, że..
-Czyli jednak trochę rozumiesz- przerwał mi Mick. 
Spojrzałam na chłopaka. Na jego twarzy malował się szczery uśmieszek. Postanowiłam się już nie odzywać, ale odwzajemniłam uśmiech. Mick wziął mnie za rękę i wyszliśmy z kryjówki. 
- Park The Men jest tylko dla mężczyzn, zdajesz sobie sprawę? - zaczął Mick, na co ja tylko przytaknęłam. 
- Dobrze, więc teraz odprowadzę Cię do domu, a jutro sam pójdę do tego parku. Ty natomiast przez ten czas, poszukasz w internecie wiadomości o bracie Twojego dziadka - kontynuował chłopak, na co ja znowu przytaknęłam. Resztę drogi szliśmy już w milczeniu. Kiedy dotarliśmy już do drzwi mojego domu Mick chciał już pójść, jednak złapałam go za rękę. Odwrócił się w moim kierunku zdziwiony. 
-Mick - zaczęłam powoli - chciałam się tylko zapytać, czemu wtedy w księgarni naskoczyłeś tak na tego staruszka i wywlokłeś mnie szybko z pomieszczenia. 
Chłopak uśmiechnął się pod nosem. 
-No wiesz, zobaczyłem przez okno księgarni, że dwójka mężczyzn bacznie nam się przygląda. Postanowiłem szybko się stamtąd wydostać, żeby nic nam, ani temu staruszkowi nie zrobili. Mała awantura była najlepszym rozwiązaniem. Pomijając oczywiście Twoje przedstawienie. - na te słowa poczułam jak krew gromadzi się na moich policzkach. Nie wierzę, mój własny chłopak mnie zawstydził. 
- Wiedziałem, że pocałunek w tamtej sytuacji nieźle zamiesza Ci w głowie i na pewno ucichniesz - kontynuował Mick, szerzej się uśmiechając, ja natomiast zalałam się większym rumieńcem. Co się ze mną dzieje!? 
-No dobrze ja już lepiej pójdę, trzeba będzie się przygotować na jutro - powiedział Mick całując mnie w policzek, a następnie podając mi zagadkę do ręki. 
-Pa - powiedziałam cicho wchodząc do domu. 
Zamknęłam drzwi. Było już bardzo późno, więc wzięłam tylko prysznic i od razu poszłam się położyć. Leżąc na łóżku myślałam, o całym dniu, o księgarni, o Micku i jego dzisiejszym zachowaniu. Zamknęłam oczy i zapadłam w głęboki sen. To był męczący dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz