10
część opowiadania w ostatni dzień roku 2014
Pijanego sylwestra :p
A po nowym roku startuje z nowym blogiem oraz postaram się dodawać częściej posty.
Do napisania :3
_____________________________________
Zaczęłam otwierać paczkę zrywając z niej opakowanie. Moim oczom ukazało się średniej wielkości opakowanie.
- Otwieraj- niecierpliwił się Mick.
Jak mi nakazano tak zrobiłam. Otworzyłam prostokątne pudełko, a w nim znajdowało się 5 kolorowych mazaków i kolejną karteczka. Mick parsknął i zaczął się śmiać. Nie dziwie mu się. Albo pomyliliśmy paczki, albo rzeczywiście ma nam to pomóc. Wzięłam do ręki wcześniejszą zagadkę i przeczytałam jeszcze raz. No dobra to ma sens, bo "kolorów 5" to znaczy te 5 mazaków, a ta " karteczka 1" to no.. po prostu kolejna zagadka. Dziadek rzeczywiście stosował różnorodne wskazówki od najprośniejszych do najtrudniejszych.
- Halo Jessica- powiedział Mick machając mi ręką przed twarzą. - Może przeczytasz zagadkę?
- Tak, tak, już czytam- odpowiedziałam budząc się z zamyślenia.
"Za TYM lasem i pagórkiem leży sobie średnia skała
A w niej kolejna zagadka mała.
A ta skała, do złudzenia , kształtem przypomina komin Jelenia."
- Komin Jelenia- zaczął Mick. - to ta budowla, chodź można nazwać to pomnikiem. Pamiętasz? Został postawiony bardzo dawno temu by upamiętnić zwierzęta, które wyginęły przez straszną chorobę. Najwięcej zginęło właśnie jeleni.
Ten pomnik jest wielkim kominem z "urwaną" ścianą z lewej strony. Obok budowli znajduję się umierający jeleń. Całość to tworzy piękny pomnik.
- Tak, tak to ma wszystko sens - zaczęliśmy myśleć intensywnie. - Dziadek w zagadce napisał wielkimi literami słowo TYM. Jest taki pewien las, a niedaleko niego pagórek, gdzie dziadek spędzał bardzo często czas. Pewnie o to w tym chodzi. Zapewne za pagórkiem znajduje się ta skała, jakaś ruina, a w niej dziadek jakoś schował kolejną zagadkę. Jestem tego pewna.
- Okey. Kiedy się więc tam wybieramy?
- Spójrz na godzinę. Jest 22:30. Nie damy rady dzisiaj. Jeżeli chcesz możesz tu nocować. A jutro z samego rana wyruszymy do tego miejsca.
Tak jak powiedziałam, tak też zrobiliśmy. Następnego dnia bardzo wcześnie wyszliśmy z domu. Hanna jeszcze spała, więc oszczędziła nam zbędnych pytań w sprawie naszego wczesnego wyjścia z domu w wakacje.
Las, w którym dziadek spędzał czas znajdował się jakieś 6 km od willi. Wraz z Mickiem postanowiliśmy, że pójdziemy do jego domu, w którym mieszka z rodzicami i weźmiemy jego samochód. Rodzice mojego chłopaka również spali, więc szybko wyruszyliśmy autem spod domu i dojechaliśmy na miejsce. Odstawił samochód na parkingu przy jakimś malutkim sklepem i ruszyliśmy do lasu.
Żeby dojść do pagórka musieliśmy minąć dwie duże jodły. Za nimi znajdowała się droga przy rzecze. To ona prowadziła do tego pagórka.
Niczym biegliśmy do tego miejsca, gdyż wyszliśmy z domu bez śniadania, a powoli robiliśmy się głodni. Gdy zdyszani minęliśmy ostatnie krzaki znajdujące się na drodze wyszliśmy na polane. Jakiś metr dalej znajdował się pagórek. Już wtedy wiedzieliśmy, że prawie jesteście na miejscu. Zaczęliśmy biec jakby coś nas goniło, by w końcu odczytać kolejną wskazówkę i udać się na posiłek.
Pijanego sylwestra :p
A po nowym roku startuje z nowym blogiem oraz postaram się dodawać częściej posty.
Do napisania :3
_____________________________________
Zaczęłam otwierać paczkę zrywając z niej opakowanie. Moim oczom ukazało się średniej wielkości opakowanie.
- Otwieraj- niecierpliwił się Mick.
Jak mi nakazano tak zrobiłam. Otworzyłam prostokątne pudełko, a w nim znajdowało się 5 kolorowych mazaków i kolejną karteczka. Mick parsknął i zaczął się śmiać. Nie dziwie mu się. Albo pomyliliśmy paczki, albo rzeczywiście ma nam to pomóc. Wzięłam do ręki wcześniejszą zagadkę i przeczytałam jeszcze raz. No dobra to ma sens, bo "kolorów 5" to znaczy te 5 mazaków, a ta " karteczka 1" to no.. po prostu kolejna zagadka. Dziadek rzeczywiście stosował różnorodne wskazówki od najprośniejszych do najtrudniejszych.
- Halo Jessica- powiedział Mick machając mi ręką przed twarzą. - Może przeczytasz zagadkę?
- Tak, tak, już czytam- odpowiedziałam budząc się z zamyślenia.
"Za TYM lasem i pagórkiem leży sobie średnia skała
A w niej kolejna zagadka mała.
A ta skała, do złudzenia , kształtem przypomina komin Jelenia."
- Komin Jelenia- zaczął Mick. - to ta budowla, chodź można nazwać to pomnikiem. Pamiętasz? Został postawiony bardzo dawno temu by upamiętnić zwierzęta, które wyginęły przez straszną chorobę. Najwięcej zginęło właśnie jeleni.
Ten pomnik jest wielkim kominem z "urwaną" ścianą z lewej strony. Obok budowli znajduję się umierający jeleń. Całość to tworzy piękny pomnik.
- Tak, tak to ma wszystko sens - zaczęliśmy myśleć intensywnie. - Dziadek w zagadce napisał wielkimi literami słowo TYM. Jest taki pewien las, a niedaleko niego pagórek, gdzie dziadek spędzał bardzo często czas. Pewnie o to w tym chodzi. Zapewne za pagórkiem znajduje się ta skała, jakaś ruina, a w niej dziadek jakoś schował kolejną zagadkę. Jestem tego pewna.
- Okey. Kiedy się więc tam wybieramy?
- Spójrz na godzinę. Jest 22:30. Nie damy rady dzisiaj. Jeżeli chcesz możesz tu nocować. A jutro z samego rana wyruszymy do tego miejsca.
Tak jak powiedziałam, tak też zrobiliśmy. Następnego dnia bardzo wcześnie wyszliśmy z domu. Hanna jeszcze spała, więc oszczędziła nam zbędnych pytań w sprawie naszego wczesnego wyjścia z domu w wakacje.
Las, w którym dziadek spędzał czas znajdował się jakieś 6 km od willi. Wraz z Mickiem postanowiliśmy, że pójdziemy do jego domu, w którym mieszka z rodzicami i weźmiemy jego samochód. Rodzice mojego chłopaka również spali, więc szybko wyruszyliśmy autem spod domu i dojechaliśmy na miejsce. Odstawił samochód na parkingu przy jakimś malutkim sklepem i ruszyliśmy do lasu.
Żeby dojść do pagórka musieliśmy minąć dwie duże jodły. Za nimi znajdowała się droga przy rzecze. To ona prowadziła do tego pagórka.
Niczym biegliśmy do tego miejsca, gdyż wyszliśmy z domu bez śniadania, a powoli robiliśmy się głodni. Gdy zdyszani minęliśmy ostatnie krzaki znajdujące się na drodze wyszliśmy na polane. Jakiś metr dalej znajdował się pagórek. Już wtedy wiedzieliśmy, że prawie jesteście na miejscu. Zaczęliśmy biec jakby coś nas goniło, by w końcu odczytać kolejną wskazówkę i udać się na posiłek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz