środa, 15 października 2014

Porwanie cz. 7

Zapraszam do 7 części :3 
Proszę o opinie do tekstu. :) 
Pamiętać o komentarzu :p 
_________________________________
...paczkę.
-Aha. - powiedziałam krótko. 
-Zobacz za tą paczką jest jakaś kartka.
"Świetnie, świetnie. Nie otwieraj teraz tej paczki. Poczekaj na odpowiedni moment."
Po przeczytaniu tego tekstu ja z Mickiem wpatrywaliśmy się w paczkę dobre 5 minut. Te słowa były dla nas nie zrozumiałe. "Odpowiedni moment", pytanie tylko, kiedy on nadejdzie.
Możliwe, że patrzyłabym się nadal w tą "zdobycz" gdyby nie Mick, który powiedział że trzeba wracać. Miał rację, było już na prawdę późno.  Złapaliśmy busa i wróciliśmy pod mój dom. 
-Zostaniesz na noc? - zapytałam, uśmiechając się,
-Jasne-odwzajemnił uśmiech. 
Weszliśmy do środka. Zobaczyłam, że rodzice są w kuchni. Chcieliśmy wejść po cichu, nie przeszkadzają im w rozmowie. Skierowaliśmy się w stronę schodów na górę, gdy nagle zaczepiła nas moja mama.
-Kochanie nie wiesz może gdzie jest Olivia? 
Odwróciłam się na lewej pięcie w stronę rodzicielki. 
-Dobry wieczór- powiedział Mick myśląc, że może w ten sposób zagada mamę. 
-Dobry- odpowiedziała uśmiechając się.
-Mamo, Mick zostanie dzisiaj u nas, dobrze? 
-Dobrze, dobrze. A gdzie jest Olivia? - Ahh.. Nie przestawała. I co teraz? Powiedzieć jej prawdę czy nie? Wydaję mi się, że dziadek działał cicho i zachował wszystko dla siebie. Postanowiłam, że zrobię to samo. 
-Olivia została w domu u tej swojej koleżanki- skłamałam. 
-Nic mi o tym nie wiadomo, ale skoro tam mówisz, to dobrze. Ufam Ci i wierzę, że zawsze mówisz mi prawdę. - powiedziała mama i odeszła z uśmiechem na twarzy. Mnie natomiast ukuło coś w brzuchu. No jasne.. Odzywa się sumienie. Mama miała rację, nigdy jej nie okłamywałam. Nauczono mnie dobrych manier i odpowiedniego zachowanie, więc tego się stosowałam. 
Jednak to była sytuacja wyjątkowa! Nie ważne... Po prostu weszła z Mickiem do mojego pokoju. 
-Łał Jessica, zmieniasz się - zażartował sobie. - Nigdy nie okłamywałaś nikogo, a teraz.. 
- To nie jest śmieszne! - przerwałam mu rzucając w jego stronę poduszką. 
-No wiem, ale nie musiałaś od razu we mnie rzucać- powiedział, odrzucając poduszkę. 
No i zaczęła się wojna. Rzucaliśmy się poduszkami jak małe dzieci. 
-Bitwa na poduszki? Tak się bawimy? -powiedział łapiąc i rzucając mnie na łóżko. 
-Pamięta pani, że ma pani łaskotki ? 
-Nie Mick, proszę.. -  Nic nie pomogły te słowa. Mick zaczął mnie łaskotać, a ja śmiałam się wniebogłosy. Bałam się, że zaraz do pokoju wparują rodzice. Trudno będzie tłumaczysz się z bieżącej sytuacji.
-Mick uspokój się! - krzyczałam. 
-Było nie zaczynać młoda. 
Zaczęłam okładać go poduszkami po głowie. 
W końcu przestał mnie łaskotać, a ja odrzuciłam poduszki na bok. 
Leżałam na łóżku , a Mick okrakiem na mnie. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy. 
I nagle, coś pękło we mnie..  Moje serce zaczęło bić szybciej. Mick nie odrywał ode mnie wzroku. Uśmiechał się lekko. Powoli jego twarz zbliżała się do mojej. Zamknęłam oczy. Nagle poczułam obecność czyiś ust na moich. Wiedziałam, że to on. Zaczął powoli mnie całować. Bardzo delikatnie i namiętnie. Odwzajemniłam pocałunek. Nie mówiłam tego wcześniej, ale Mick bardzo mi się podobał. Nie chciałam mu jednak tego mówić, by nie zepsuło to naszej przyjaźni. Ale teraz... Teraz właśnie coś zrozumiałam. Zakochałam się w Micku...

2 komentarze:

  1. O jejku ale fajnie! Nie mogłam się doczekać ich pocałunku. Lepszej sytuacji nie mogłaś wybrać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę , że się podoba :)

    OdpowiedzUsuń