Cześć.
Będę pisała tu opowiadania wymyślone przeze mnie. Jest tu jego
pierwsza część. Mam nadzieje, że się spodoba.
____________________________________
Zaczęły
się wakacje, nareszcie - powiedziałam patrząc w lustro i
uśmiechając się do siebie. - Dostałam SMS-a od Micka.
"Spotkajmy
się za 10 minut w parku."
Przeczytawszy
to ubrałam się w jeansy, białą bluzkę, czarną bejsbolówkę i
czarne trampki. Zeszłam po schodach i wyszłam. Od parku dzieliło
mnie jakieś 20 metrów. Usiadłam na ławce. Spojrzałam na zegarek.
Mick powinien zjawić się za kilka minut.
Wpatrywałam
się w niebo. Pogoda była przepiękna. Zero chmur i ciepłe
promienie słońca. Zamknęłam oczy. Zrelaksowałam się.
Nagle
poczułam czyjeś ręce na moich oczach.
-
Zgadnij kim jestem- usłyszałam niski, radosny męski głos.
-Mick-
zaśmiałam się jednocześnie zabierając ręce chłopaka z mojej
twarzy.
- To
co młoda- powiedział siadając obok mnie- idziemy do Bradway'a ?
-
Jasne- powiedziałam uśmiechają się.
Mick
mnie objął i ruszyliśmy w wyznaczone miejsce. Uwielbiałam go, był
i nadal jest dla mnie najlepszym i jedynym przyjacielem. Znamy
się od dzieciństwa. Mimo tego, że jest ode mnie starszy o dwa
lata, był najwspanialszy.
Zabrał
mnie do naszego ulubionego baru z fast foodami. Kupiliśmy
hamburgery. Po jedzeniu zabrał mnie na długi spacer. Późnym
wieczorem odprowadził do domu.
- To
na razie - powiedział i pocałował mnie w czoło.
- Pa
- odpowiedziałam.
Weszłam
do środka z uśmiechem na twarzy. Sądziłam, że po tak wspaniałym
dniu nic nie może zepsuć mi humoru.
Myliłam
się...
___________________________________
I jak
podoba się? Bardzo prosiłabym o jakikolwiek komentarz. :)
Swietne opowiadanie! Bardzo mi sie podoba. Czekam na dalszą część :*
OdpowiedzUsuńCiekawe :) :D
OdpowiedzUsuńZapraszam: r5ormaranostory.blogspot.com
maranor5story.blogspot.com
zapowiada sie ciekawie ;)
OdpowiedzUsuń